MARIKA była książką napisaną dla wydawnictwa BERTELSMANN Świat Książki. Dzięki temu, znalazła się w tak zwanym „klubie” i... nagle buchnęła sprzedaż przekraczająca nie tylko oczekiwania, ale i wyniki dotychczasowych powieści. Trochę mnie to zaskoczyło bo, bądź co bądź, wśród głównych bohaterów słusznie zgorszony Czytelnik może znaleźć panią nie najcięższych obyczajów, ruskiego agenta działającego w Polsce, nie wylewającą za kołnierz działaczkę polskiego podziemia z czasów stanu wojennego,a co najgorsze powieść opisuje - mówiąc wprost wieloletnią miłość między tym agentem, a tą opozycjonistką. Teraz czas na tak zwany szeroki rynek czytelniczy, a nie tylko KLUB. Dzięki czemu teraz do MARIKI będzie miał dostęp każdy miłośnik literatury sensacyjnej nie tylko "klubowicz". Notka redaktora o treści: Na bagnach pod Skierniewicami od lat znikają ludzie. Wśród miejscowych powstała nawet legenda o lesie, „zjadającym” za grzechy. Ktoś sprytnie tuszuje sprawę, usuwając raporty policji i archiwalne materiały z telewizji. Nikt nic nie wie poza tamtejszą „wróżką” i dziewięciolatkiem, na oczach którego dosłownie „zapadł się pod ziemię” w niewytłumaczalny sposób jeden z sąsiadów. Tym dziwnym miejscem, w którym do 1989 roku stacjonowali radzieccy żołnierze, zaczynają interesować się po latach agenci KGB i rosyjska mafia, powiązana z wielkim muftim Warszawy. Odnajdują oni Agnieszkę - młodą call-girl, by w niezbyt uprzejmy sposób dowiedzieć się co stało się z jej zaginioną matką – Mariką, niezbędną do wykonania ważnej, tajemniczej akcji. Z opresji ratuje dziewczynę przystojniak Kołynin, niegdyś radziecki szpieg, zakochany z wzajemnością w Marice, wówczas działaczce NZS. Tropem uciekającej z miasta pary podąża Ultra – „wyperfumowany drut kolczasty”, czyli agentka do zadań specjalnych polskich tajnych służb wywiadowczych i popularny autor programów telewizyjnych - Adam Kniewicz. Czy zdążą na czas unieszkodliwić potężną siłę, która może w ciągu kilku sekund zmieść z powierzchni ziemi największe miasta Polski? A jak to się zaczyna?